Podróż do Irlandii cz. 18

Wkrótce potem Henryk II przybył do Dublina i z wielką okazałością otworzył parlament, by przyjąć przysięgę wierności i złożenie hołdu przez możnowładców wyspy. Wzięli w tym udział prawie wszyscy książęta irlandzcy, a na ich czele „ardreigh” – najwyższy elekcyjny monarcha, jakim był podówczas Kory 0’Connor. „Do formalności tej nie przywiązywali oni żadnego znaczenia”, naiwnie upewniają niektórzy narodowi historycy, jednakże rycerze normandzcy inaczej tę rzecz rozumieli i po siedmiuset latach nie przestała Anglia brać masowo owej przysięgi, której następstwa tak srogim jarzmem dotąd ciążą na mieszkańcach szmaragdowej wyspy.

Odtąd Dublin stał się stolicą terytorium, zajętego przez wojsko króla angielskiego. Ponad miastem wzniesioną została potężna forteca, wyznaczona za panowania królowej Elżbiety na rezydencję lorda-lejtnanta, czyli naczelnika wojennego i cywilnego w Irlandii. Z fortecy tej, ukończonej w XIII wieku, pozostały tylko gruzy rozsypujące się dokoła fundamentów. Teraźniejszy pałac wice króla składa się z nieregularnie wzniesionych gmachów w stylu mieszanym. Otaczają one dwa olbrzymie czworokątne dziedzińce a całość tej rezydencji jest brzydka, zimna, ponura.