Podróż do Irlandii cz. 20

Ilekroć razy Daniel 0’Corneil przechodził przed tą dawną świątynią utraconej swobody, zdejmował kapelusz na znak czci i żałoby a jednak Irlandczycy nie powinni by dobrze wspominać o Izbie, która ich zdradziła, składając się przeważnie z członków obieranych siłą złota.  Lord Castlereagh głośno opowiadał, że zapłacił za swoje miejsce dziesięć tysięcy fantów szterlingów. Z tych właśnie względów dzisiejsi narodowcy twierdzą, że gdy dojdą do posiadania swojego Parlamentu, nie osadzą go w tym gmachu, lecz zbudują nowy o wiele piękniejszy, godny przyszłych przeznaczeń ojczyzny.

Uniwersytet dubliński ironicznie przezywany „niemym bratem” przez Oxfortezyków i Cambridge’czyków, oznaczany jest mianem Trinity-College. Prawda, że uniwersytet w Dublinie nie jest tak słynny jak starsi jego bracia w Oxfort i w Cambridge, nie słusznie wszakże odzywają się tam o nim z taką pogardą. Nie mógł się rozwijać na równi z niemi, chociażby ze względu, iż nie posiada takiego uposażenia i stałego faworyzowania ze strony rządu. Dział historyczny i literacki jest niezaprzeczenie słaby, natomiast matematyka jest uprawiana z pewnym blaskiem a Szkoła Medyczna w Dublinie, niezależna od Trinity-Oollege, jest uważana za najlepszą ze wszystkich pod panowaniem angielskim. Uniwersytet został założony w Dublinie przez królową Elżbietę i osiedlony przez nią w klasztorze Wszystkich Świętych. Tylko protestanci mogli uczęszczać na wykłady, zaś ej r. 1792 dopuszczono i katolików, usuwając ich wszakże od korzystania z przywilejów otrzymywanych drogą konkursów. Dopiero w roku 1873 ostatecznie zniesiono czynione dotąd różnice wyznaniowe.