Podróż do Irlandii cz. 8

Nazwa Phoenk-Parku pochodzi z celtyckich słów „fion nuisge” – „czysta woda”, jak nazywano źródło dziś jeszcze istniejące w głębi doliny a niegdyś słynące leczniczą własnością. Grunta, na których ciągnie się park dzisiejszy, należały do Templariuszów, następnie zaś do rycerzy zakonu Świętego Jana Jerozolimskiego. Henryk VIII skonfiskował te posiadłości na rzecz korony, a w roku 1745 zamienione w park, nadane zostały miastu Dublinowi. Zwykle pusty park, co go tern przyjemniejszym czyni dla zwiedzających, napełnia się w niektórych razach zbitym tłumem, zbiegającym się na wielkie narodowe „meetingi”, by posłyszeć zapalczywe mowy popularnych trybunów, w rodzaju Williama 0’Brien’a.

Te olbrzymio zbiorowiska narodu będącego w bezustannym buncie przeciwko anglo saksońskim najeźdźcom, odbywają się w części parku zwanej „piętnastoma akrami” w pobliżu statui Wellingtona odlanej z brązu ze zdobytych francuskich armat. Napis wyryty na piedestale głosi, że pomnik „został wzniesiony uwielbieniem współrodaków.” „Żelazny książę” rzeczywiście urodził się w Dublinie, a tytuły barona Mornington i wicehrabiego Wellesley, należące do jego familii, wchodzą w skład dziedzictwa parów Irlandii. Wellington bynajmniej się nie szczycił miejscem swego urodzenia, jak się i nim nie szczycą tak nazwani jego współrodacy. Celty Erynu „cudzoziemcami”, „obcoprzybyszami” nazywają potomków chociażby najdawniej wśród nich osiadłych anglo-saksonów a Wellington, gdy mu żartem mówiono, że jest Irlandczykiem, odpowiadał z niechęcią: „Czyż się jest koniem, jeżeli się przyszło na świat w stajni?..” Oficjalny eatuzjazm dla pogromcy Napoleona, kosztował 500,000 franków kasę miasta Dublina i już w roku 1817 wystawiono mu ten pomnik w kształcie strąconego obelisku, mającego sześćdziesiąt metrów wysokości i pokrytego płaskorzeźbami z brązu.